Z doskoku

No tak to bywa. Wesele i po weselu, ale trochę zdjęć zrobiłam i za punkt honoru postawiłam sobie, że nie może być to kaszanka. Zanim się je pokaże trzeba zrobić selekcję i obrobić.
I to własnie robię z doskoku. Teraz na przykład, syn ogląda mecz a dla młodszej zorganizowałam towarzystwo do zabawy bo po wyprowadzce ciężko im tu teraz z kolegami i koleżankami. Na szczęście w okolicy jest ktoś z przedszkola. Starszemu nie chciało się jechac na stare osiedle dziś ale wczoraj pograł tam w piłkę
I tak właśnie siędzę nad zdjęciami z wesela. Czas się powoli kończy na teraz bo zaraz przyjdą rodzice odebrać swoje pociechy ale wieczorkiem przysiądę. Wczoraj już nie miałam siły. Ale gdzieś tam zawsze wbije jakiś kawałek wolny na obróbkę.
Myślałam, że może pójdę pobiegać dziś. Ale z tym hobby wogóle wypadłam z rytmu.
Zauważyłam też, że jak na gorąco nie spiszę myśli blogowych to już potem przepada dana impresja.
Na szczęście wyhaczyłam moment. Ludzie jeszcze nie nadchodzą ale wydaje mi się, że nie ma sensu zaczynać nowego zdjęcia, bo zaraz towarzystwu odezwą się żołądki ;).
To zgram może zdjęcia z łąki tylko
i tyle aż...
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz