Codzienności

Miałam wpisać się do swojego pamiętniczka blogowego już jakiś czas temu, bo miałam i temat w głowie i post opracowany. Jednak czas tak leci i pojwiają się nowe rzeczy i wydarzenia, że nie sposób usiąść i coś napisać. Chociaż sobie mowiłam, że napiszę później to i tak nie siadłam.
Napewno udało mi się to o czym wspomniałam na blogu foto. O makach, które wyprobówałam któregoś wtorku przed pracą. Wychodząc wcześnie i wstając wcześnie ogarnęłam temat przed porannym zamieszaniem. Skromne to próby ale zawsze cieszy udana próba mobilizacji.

Trochę sobie posiedziałam nad pejzażem będąc w pięknie położonym schronisku wśród bawarskich przedalpejskich krajobrazów. Góry uwielbiam, zawsze chce iść o krok dalej, mieć TO ujęcie, ale co
jak boję się wysokości. Na szczęście coś tam zawsze wymaszczę. 
Dwie godziny podejścia późnym popołudniem nagradza nas spokojem, pięknym światłem wieczora i mała ilością bywalców. Jest tu tylko 38 miejsc noclegowych w dwóch salach. 
Ranek nie nagrodził mnie jednak cudnym światłem, gęste chmury zwiastowału zmianę pogody. Fuks nam przyświecił bo na kolejne dni powrócił deszcz. Co tu jest zjawiskiem więcej niż normalnym.

A potem było wesele brata...
 

Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz