Jakoś się nie składa

Już dawno nic nie pisałam bo i do jakiegoś czasu nie składa się hobbistycznie. Ze trzy razy byłam na łące w kwiatach i muszę powiedzieć, że wróciłam zadowolona. Choć przy ostaniej "sesji" gdzie światło było już ostre i właściwie też uciekło, odkryłam grzybka w trawie by uczynić go swym modelem. Ale nie miałam czasu by dobrze wyselekcjonować zdjęcia. Codzienne zajecia pochłaniają trochę zasobów energii. Szykuję się też od jakiegoś czasu do dwóch lokalizacji krajoobrazowych. Ciągle zaglądam na portale pogodowe, satelitarne zdjecia chmur, opadów itp. i ciągle się składa, że w weekend jest tak kaprawo, że z domu ciężko wyjść. Czasami mam wrażenie, że złośliwym trafem rano jest albo szaro i ponuro albo tak nudno niebiesko, jak już kilka razy mi się trafiło, że stwierdziłam, że nie wstaję na tą nudę. Brak akcji na niebie. Choć akurat 16 kwietnia w sobote wschód był ok, ale przyjeżdżał brat z dziewczyną więc chciałam być przytomna. Bo godziny wschodu słońca też mi lekko zabijają witaminy. Jak patrzę przez okno wstając do pracy, kiedy akurat coś widać, to niebo różowi się już przed szóstą. Co oznacza, że wyruszyć trzeba przed piątą.
Widać ruszyło mnie sumienie bo aż do bloga siadłam.
Hobby sportowe trzyma się dobrze. Biegam mało, ale nie mam planu treningowego ani w planie żadnego startu, więc nie wisi nade mną konieczność. Zostaje joga i jakaś przebieżka. To mi na razie wystarcza..

Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz